Napisane przez: Filip | październik 17, 2008

piątek

copiątkowa relacja tygodnia.

się działo ;)

pn
informatyczny dzień. budowa komputera. skróty literowe. 4 z aktywności. czemu kurde 4?! jako jedyny wiedziałem, w którym roku powstał pierwszy komputer i przez kogo został stworzony! koleś faworyzuje laski z dużymi paskami i kolesi z dziecięcymi twarzami! foch!
na wykładzie – Ci co się spóźnili – OUT. nie można nawet minuty opuścić. bo przeszkadzasz! a co.
iPoda nano 3G zakupienie i odebranie. huuuuraaaaayyyyy. nadgryzione jabłuszko rządzi.

wt
prawo wykład – pierwsza nieobecność.
filozosia – wtf?! cotygodniowa katorga! babka jest bardziej popieprzona niż się wydawało tydzień temu. za kogo ona się ma?! huh?! kazała nam przeczytać ponad 50 stron drobnego druczku Tatarkiewicza na temat starożytnej filozofii i porobić notatki, bo tylko nimi będziemy mogli się wspomóc podczas odpowiedzi.
przeczytałem 20 stron, reszty znalazłem opracowanie w internecie i ładnie przepisałem. tak z jakieś 15 stron notatek wyszło.
dobra, siedzimy i czekamy jak na ścięcie, aż zacznie… na pierwszy ogień poszła jakaś Magda (z Dragon Team’u – jak to z kolegą ujęliśmy ^^. tak tak, domyślcie się skąd ta nazwa). biedne dziewcze nie miało notatek i padło ofiarą pani doktor. kolejne dziewczyny – zaczęły odpowiadać, czytać itp… wszystko ładnie pięknie, aż tu: “- nie ma czegoś takiego jak: matematyka, socjologia czy zarządzanie! niech to sobie Pani wbije do głowy! jest: matemaaaaaaaaatyka, socjolooooooogia, zarządzaaaaaanie. akcent na trzecią sylabę! nie chodziła Pani do szkoły?!” – oberwało się koleżance. Inna natomiast nie pamiętała kiedy była rewolucja francuska – za co również została zbesztana.
pózniej ‘wspaniała’ dr zaczęła się rozwodzić na temat armii i tego, że żołnierze powinni nie mieć uczuć, rozumu itp, bo takimi się najłatwiej rządzi. powinni zabijać jak najwięcej, jak najczęściej itp. i znowu gadka o manipulacji. omg ;]
pod koniec zabrzmiała: ” – drodzy państwo, nie może być tak, że się nie przygotowujecie na moje zajęcia. jestem wami rozczarowana” … co?! kobieto, czy Ciebie pogięło?! wszyscy mieliśmy notatki! każdy przeczytał ten materiał (w mniejszym lub większym stopniu!) – jeśli tylko pozwoliłaby nam się zgłaszać i mówić – to by zobaczyła. ech!

prawo – uff udało się! koleś przepisze mi ocenę. ufffffffffff. zwolniony przynajmniej z prawa do końca semestru.

ping pong! – miło, sympatycznie, kameralnie (6 osób), gdyby nie sami PRO – wymiatacze ;( ani razu z żadnym nie wygrałem. wtf?! dlaczego tak podkręcają te piłki! to wcale nie jest fajne :D

śr
włoski! :D całkiem fajny język – opinia z drugich zajęć! :D umieeem liczyć do 1000 :D za jakieś 2 tygodnie będziemy zdolni do budowania samodzielnie prostych zdaaaaań. mwahaha. czad. w przyszłości chciałbym umieć jeszcze hiszpański i francuski.. tiaaa…
podstawy zarządzania – lajcik. plusik za ‘aktywność’ ;D nie ma to jak wtyki u dziewczyn prowadzących zajęcia, niahahaha

czw
wolneeeee :D parzyste czwartki mam wolne, bo sekcja tenisa stołowego zwalnia z wfu! o tak!

pt
a dzisiaj to sobie zrobiłem wolne od 6 godzin matematyki. są priorytety.. i to na pewno nie matma ;]
będę musiał iść do lekarza po zwolnienie lekarskie… no co?! przeca jestem chory od tygodnia, to przynajmniej to wykorzystam ;)
aaa mam dużo zadanego na MSP… może ktoś pomożeeee? bo mam tylko dzień na zrobienie tego :[

~love is in the air~ :D:D:D
zakochałem się! a co! kiedyś trzeba! mimo, że pogoda i warunki nie sprzyjają takiemu nastrojowi – ja mam to gdzieś ;)
tralalalalaaaaa

Napisane przez: Filip | październik 10, 2008

piątek

noooo to w końcu weekend.

studenckie podsumowanie tygodnia. dzień po dniu.

pn
dzień z informatyką. wprowadzenie musztry by polsl part1. ani minuty spóźnienia, bo out. żadnego jedzenia, picia, gum żucia, rozmów. najlepiej żebyś był/a posągiem na 1,5hx2.
mwahahahaha koleś jak odpalił swojego kompa, żeby włączyć prezentacje, to miał nakładkę na XP’ka – apple’owską :D ikonki na dole, pasek stanu u góry :D
w poniedziałki nie ma co jeździć ze mną autem, bo chyba po weekendzie noga mi drętwieje :D o mały włos 2x nie spowodowałem wypadku.. miałem fuksa. twice?! mogłem jeszcze zagrać w totka, no bo do trzech razy sztuka, nie?

wt
co za?! jak słowo daje – tak nienormalnej osoby w życiu jeszcze nie widziałem. babka z filozofii jest tak popieprzona, że aż się człowiekowi słabo robi.
“- mhm” rzekła koleżanka, która została zgnojona i zrównana z ziemią.
dookoła sami idioci. nic nie czytacie. ulegacie wpływom manipulatorów. bezpośredni przekaz – “- jestem nadczłowiekiem, a wy tylko plebsem”. ojapierdziele.
nie dość, że każdy ma przygotować materiał, który będzie przedstawiał przez 45 minut (a nie wiem jakim cudem da się o tym gadać dłużej niż 20:> ), to jeżeli nie będziemy się zgłaszać i czynnie uczestniczyć w jej zajęciach, będzie kolos z.. uwaga uwaga! 18 książek!?!?!!!! poyebało. nie inaczej.

śr
l’italiano per tutti. całkiem sympatycznie. pierwsze zajęcia. duuuuużo gramatyki -> jutro muszę się tego pouczyć ;(
podstawy zarządzania – śmieszny maruder mnie rozpoznał :D i teraz już wszyscy wiedzą, że na makro bylem ;]
dobrze, że chociaż pani z socjologii organizacji jest normalna. albo przynajmniej sprawia takie wrażenie :D

czw
wykład z tej socjologii z inną panią – totalne nudy. granie na komórce.
wf – zapisaliśmy się z kolegą na sekcję tenisa stołowego ^^ dzięki temu prawdopodobnie parzyste czwartki będziemy mieć wolne! oh yeah! ping pong rox :D jedno mnie tylko przeraża … pan trener miał dziwny zapał w oczach jak zobaczył trzech chętnych do tej sekcji… coś czuję, że sajgonki nadchodzą :D
niespodziewane zakończenie zajęć o 13. integracyjne piwo/cola/zapiekanka. powstają grupki w sekcjach. my vs smoki.

pt
6 godzin majmy. to mówi samo za siebie ;(
dobrze, że:
- babka umie tłumaczyć
- możemy mieć wzory na kolosie
- dostałem plusika przy tablicyyyyy xD

kijowooooo, bo:
- materiału jest w 3 i trochę… ponad 20 stron samych wykładów dzisiaj zapisałem.. a jeszcze ćwiczenia były :>
- 6 godzin ;(
- zadania domowe

niektórzy już po 3 godzinach umierali, a ja jako zaprawiony w boju zaoczniak, trwałem w skupieniu xD

ogólny wniosek po tygodniu: 3/4 ludzi to dziwaki ;( przerażają mnie

weekend czas zacząć!
zmarnowałem już kilka godzin przed komputerem. a jak zwykle chciałem tego uniknąć. fuck.
muszę się zastanowić co by tu sprzedać, żeby móc nabyć nowe cudo pana Jobsa :D nanochromatyczny ajpodzik urzeka wyglądem i bajerkami <3333 achy i ochy

Napisane przez: Filip | październik 5, 2008

niedziela

początek szkoły. part 2.

omg ledwo żyje. 12 godzin to dawka zabójcza. szczególnie w niedzielę. dzień Boży!

technologia informacyjna. 0101001010101010011 ała. koleś to chodzące zło. mówi słowo “apple” źle intonując. tak jakby bez szacunku. ignorant!
gościu po pięćdziesiątce wyjmuje niepozornego pendrive’a. 32gb. what? szpaaaaneeeeer.

angielski.
najpierw zabawa w układanie pytań do słów-kluczy wypisanych na tablicy. później zabawa piłeczką i czasownikami :> powrót do przedszkola? całkiem możliwe

2-godzinne okienko.
restauracja – zamknięta.
pub – zamknięty.
iglo – zamknięte.
bufet – fuck. poczekaliśmy pół godziny z myślą, że otworzą miejsca powyżej. nie zrobili tego. to poszliśmy do żabki kupić sobie po piwie. sześcioosobową grupką lepszego angielskiego. wracając skonsumowaliśmy alkohol przy piaskownicy. na placu zabaw. w pobliżu uczelni. tak jakoś od razu wyraźniej się po tym widziało ;)

międzynarodowe stosunki polityczne.
jaaaaaaaakie nudy. jaaaaaaaaaakie nudy. jakieś projekty do zrobienia. fuck.

nauka o państwie.
yy co proszę? zielonego pojęcia nie mam co babka mówiła, bo akurat spałem, czytałem i robiłem milion ciekawszych rzeczy. tutaj też sobie zażyczyli projekty. fuck2.

aaaaa jutro infyyy w 3 i trochę :> idę odpocząć póki mogę ;]

Napisane przez: Filip | październik 1, 2008

środa

początek szkoły. part 1.

włoski! ha!
no bo po co mi angielski tu i tu. to sobie wybrałem włoski za język obcy na polibudzie. ciekawe czy będę tego żałować… mam nadzieję, że nie ;)
babka – bardzo sympatyczna starsza pani, która piraci pozwalając nam na skserowanie własnej książki. nie rzuć gumy, być na wszystkich zajęciach, a będzie nagroda. łi łyl si.
dziewczynek zatrzęsienie. 4 nas chłopaków. przetrwamy.

1,5 godzinne okienko, nowych znajomych poznawanie.
okazało się, że nowy kolega mieszka 2 domy przed starą rezydencją mojej siostry. także go już kojarzyłem wcześniej. okazał się sympatyczny. kolega z dębu, którego imienia sobie nie przypomnę, także.

podstawy zarządzania. początek wariactw.
wykładowca – deja vu z chemii sprzed roku. innymi słowy mendy powrót. grup tworzenie.
fuck no! dlaczego zawsze jak chce komuś w czymś pomóc wychodzę na tym najgorzej!?! nowopoznana koleżanka – harcerka ^^ – chciała bardzo zostać starościną. no to aby spełnić jej marzenie zaproponowałem doktorkowi jej kandydaturę. okazało się to głupim pomysłem, bo przez ten wspaniały uczynek zostałem wice starostą. za jakie grzechy!?!
stworzyliśmy sekcje w grupach. 4 grupy, 24 sekcje. pełnia radości :/
dr mendaniemiłosierna kazał nam wyjść na środek, żeby wszyscy mogli nas dobrze zobaczyć i zapamiętać. co za żenada ;(
a na koniec wszyscy sobie poszliśmy do domków zapominając o socjologii organizacji :D
będziemy mieć przeeeesraaaaane tralalalalaa :D

fotek przerabianie i na digarty wrzucanie.
czek ma galleri :D

muzycznie.
polecam Ra Ra Riot :)
testuję nowych kaiser chief’sów

serialowo.
wyszły napisy do Chucka! hell yeah!
idę oglądać true blooda ^^

Napisane przez: Filip | wrzesień 29, 2008

poniedziałek

obudzenie po weekendzie.

w sobotę rano – fotoplenerowo ;) tzw wyścig jaszczurów w chorzowskim zoo, a dokładniej w … dolinie dinozaurów… jak dla mnie nieco dziwne miejsce na sesje z modelkami. początek digart’owego zlotu.
było całkiem sympatycznie. bardzo fajna praca z modelkami (omg! one nie mogły być aż tak młode!?! ;( ). trzeba przyznać dziewczynom, że pozowały profesjonalnie i wogóle nie narzekały (a było ku temu troche powodów)
fotki z tego eventu zamieszczę na digarcie i deviancie, także będzie można za parę dni sobie pooglądać to i owo.

sobotnim popołudniem postanowiłem umyć auto! tak! w końcu :) w środku trzeba będzie jeszcze poodkurzać, aleeeeee już 2/3 roboty odwalonej :D

natomiast wieczorkiem zebraliśmy się z Parkasem i Iwanem na zlot digarta w katowickim longmanie. ciasno, ciasno i jeszcze raz ciasno! i wtf?! od kiedy cola i sprite 0,2L kosztują tyle samo co 0,5L piwa?! nienawidzę być kierowcą :[
jakiejś wielkiej integracji z innymi użytkownikami digarta nie było, ale wszystko rekompensuje godzinka z modelkami które nam pozowały ^^ a jedna nawet przesiedziała u mnie na kolanach jakieś pół godzinki ^^ -> pamiąteczka poniżej niah niah

stwierdziliśmy z chopakami, że nie warto siedzieć dłużej i zmyliśmy się o 23. naszym celem podróży stało się mieszkanko Parkasa i domówa u niego :D haha chłopaki po 6 piwie mieli faze na podnoszenie kontenerów z odzieżą dla pck, przez co ponoć pójdą do nieba :D
później wzięło ich za puszczanie klasyków (np depeche mode ;] czy born to be wild) i były ostre baunse, a gdy wyszliśmy drugi raz do całodobowego Iwan postanowił spróbować sił jako spiderman i wspinał się na pobliski rybny xD
superfun ;D

wczoraj cały dzień natomiast przesiedziałem przed kompem, bo jakoś tak mnie głowa bolała ^^
miałem nawet zamiar wystawić fotkę na digarta ale się rozmyśliłem ^^

wtf?! gdzie są kutfa fakane plany zajęć?! ani na gwsh ani na poli nam jeszcze nie podali. wrrr nienawidze czegoś takiego! chce już sobie wszystko poplanować :[

Napisane przez: Filip | wrzesień 25, 2008

czwartek

cholerny dół.

wszystko wpieprza i przytłacza.

najchętniej bym wyprowadził się na drugi koniec świata. choćby dziś. choćby teraz.

no bo po co tu siedzieć.

długo mnie nie będzie.

tak. jest to emo wpis.

fuckfuckfuck

Napisane przez: Filip | wrzesień 24, 2008

środa

blooooooooody day.

kurde, nie może sobie człowiek na spokojnie poszukać jakiejś bluzy czy butów, no nie może. arghhh. jak mi się już coś spodobało i miałem zamiar to przymierzyć – to dostałem telefon, że za 10 minut mam spotkanie organizacyjne i szkolenie bhp – obowiązkowe. wtf?!

no to pędem do auta. omg!?! gdzie to fakane auto?! nienawidze zaparkować na wielkim parkingu i później szukać auta :[ dlatego przeważnie wybieram charakterystyczne miejsca.. ale nie dziś. wrr

dobra. auto znalezione. to teraz wbijam do gpsu dane, żeby mi znalazło najkrótszą drogę na Krasińskiego. jadę. wszystko pięknie (pomijając łamanie wszystkich możliwych nakazów i zakazów), ale w połowie drogi zaczynają się pieprzone tablice ze znienawidzonym przeze mnie hasłem “OBJAZD”. aaaaaaaaaaa chce umrzeć.

wpakowałem się pod uczelnie. prawie pod uczelnię. no dobra! daleko od uczelni, bo gdzie miałem zaparkować?! i biegiem na to fakane spotkanie organizacyjne. po drodzę dyszę do telefonu pani z dziekanatu – “gdzie jest ta cała aula, w której jest jakieś spotkanie?!” – na szczęście zrozumiała moje niekulturalne zachowanie i intonacje. aula na górze po schodach głównych. fajnie… żeby jeszcze otwarta była.

dobra, jestem. siedzę. umieram. ludzi w 3 dupy. najgorzej. przynajmniej sympatycza czik z bytomskiej administracji koło mnie. w skrócie przekazała mi co i jak. na szczęście na listę zdążyłem się zapisać. język wybrać. do grupy się dopisać.

na domiar złego jakaś hot laska mnie zaczepiła i wogóle zaczyna do mnie zagadywać “oooo koga ja tu widzę, co Ty tu robisz” – a ja w myślach (“kim Ty do cholery jesteś?! :D”). no i udaję, że wiem kim jest normalnie gadając. oh my! nienawidze takich sytuacji :D po 5 minutach rozmowy powiedziała “nooo bo ja też w styczniu zrezygnowałam z tej chemii”. kamień z serca. już zacząłem mniej więcej kojarzyć.. choć za Chiny ludowe nie przypomnę sobie jak się nazywa :D ależ się dziewcze zmieniło od tego czasu! bloody hell! może zrobiła sobie jakąś operację plastyczną? who knows!

i do domku.
fakane korki. zamiast 20 minut – godzina 20 :/ współczuje autobusowiczom, którzy będą na rano jeździć. oj współczuje.

aaaaale mi drga powieka od paru dni. miało to być od braku magnezu! a tu co?! zeżarłem czekoladę i nadal drga :( można od tego umrzeć? :D

a teraz dalsze Marii Awarii odsłuchiwanie :) pokręcone i fajne toto.

reksio do nogi bo przerobię na hot dogi :D

Napisane przez: Filip | wrzesień 22, 2008

poniedziałek

zakręcony dzień.

dostałem się na to zarządzanie. ale żeby nie było zbyt miło i przyjemnie – wszelkie dokumenty z tym związane musiałem dowieźć do Zabrza do godz. 15… pomijając fakt, że nie miałem fotek i musiałem szybko poszukać na płytkach jakiejś starej co drukowałem jak robiłem prawko, to jeszcze musiałem wszystko skserować, kupić teczke, poprzyklejać na nią jakieś szity z polsl i dotrzeć na miejsce.
całe szczęście, że mam nawigację w nokii, bo inaczej bym do teraz chyba szukał tego cudownego miejsca ;]
po dotarciu – kolejka kilkudziesięcioosobowa. sooooo sweeet ;/
a najgorzej, że zapomniałem dowodu wpłaty za stuff związany z kwalifikacją na studia. musiałem pisać zobowiązanie, że dostarcze go kiedyś tam. najgorzej ;( znowu mnie czeka wycieczka do zabrza.

wtf?! w żadnym z centrów handlowych ostatnimi czasy nie widzę nic dla siebie. jak już mam kasę i chcę sobie kupić to i owo, to albo nie pasuje, albo za drogie, albo wogóle z dupy jakieś… i gdzie tu zrobić zakupy człowieku?! wrr

spadam czytać nową machinę i delektować się ostatnimi chwilami na wolności. bo od przyszłego tygodnia będzie co najmniej nieciekawie…. i w tygodniu hardkor i w weekend… teraz to już wogóle nie będzie social life ;]

chyba, że ktoś może załatwić tą 36-godzinną dobę???

Napisane przez: Filip | wrzesień 19, 2008

piątek

tygodnia koniec.
no bo od dzisiaj sklepy krócej czynne.

dzisiaj zajawka na nowy muzyczny stuff. dużo nowości do prześwietlenia. jak na razie nowy Cold War Kids – “Loyalty to loyalty” ssie. beznadzieja. oprócz “Something is not right with me”, który nawet jako tako daje radę.
bardzo pozytywnie nastaraja na początek weekendu Noah and The Whale z piosenką “5 years time”, do której teledysk zamieszczam poniżej.

muszę jeszcze dzisiaj:
- obejrzeć pierwszy (ponoć naprawdę dobry) odcinek kolejnego sezonu supernaturala. oł je! kolejny serial powraca!
- dokończyć pierwszy sezon dead like me (yay! fajne toto :D)
- nagrać płytkę z kompilacją do auta. bo mnie ostatnio radio irytuje.

ciekaw jestem czy dostanę się na to zarządzanie. na wyniki zmuszony jestem czekać do 22.09. co prawda średnio mnie to interesuje, ale cóż – przynajmniej za darmo będzie :D a na dodatek matka mi nie będzie mędzić o studiach dziennych. jakbym miał hajsik to z pewnością wybrałbym projektowanie wnętrz na wst… fajna sprawa… a jak dobrze płatna za granicą …

odnośnie odkrywania iMaca dzień po dniu – jestem pod wrażeniem tego, że chodzi taaaaaaaaaaak cichutko. nawet wypalanie płyt jest niesłyszalne. yay! :D

Napisane przez: Filip | wrzesień 18, 2008

czwartek

oh my! zaniedbałem bloga!

to wszystko wina mocnego przeziębienia i … mojego nowego ajMaczka :D
jest c.u.d.o.w.n.y. 20″ cali jest akurat. tak sobie pomyślałem, że jakbym miał większego – to wraz z nim musiałbym sobie sprawić duuuuuużo większe biurko. jednak nie ma nic piękniejszego niż widok manhattanu na leopardzie (systemie macintoshowskim). jakość wykonania tego sprzętu stoi na najwyższym poziomie, a do tego jest piękny, co niezmiernie cieszy oko estety :) chyba zrobię sobie gdzieś ołtarzyk apple’a :D ciekawe ile jeszcze potrwa moje zauroczenie tym cudeńkiem.
na razie jestem w fazie zgrywania programów i co chwilę się zastanawiam czy mam już wszystko.

szwagier mnie prosił, żebym mu zrobił mu jakąś stronkę www, więc przede mną wyzwanie które podejmę razem z maczkiem :) zobaczymy jakie będą efekty…

swoją drogą miałem napisać wczoraj jakąś notkę tutaj, ale wciągnąłem się w WoW’a (world of warcraft) i nie dałem rady już kiwnąć palcem później. czyżby kolejne uzależnienie? :D

Starsze wpisy »

Kategorie