odzyskuje głos i wracam świadomościowo na ten świat. aaaa dlaczego nie ma żadnej aktualizacji na necie, że na przykład zajęcia w tym tygodniu odwołane?! ;( Jak tak się nie stanie, to będę musiał sobie sam je skrócić o odpowiednią ilość godzin (mwahahaha – wykłady …. jak to dobrze, że są “nieobowiązkowe”)
na nic nie mam ochoty! chyba, że mowa o wylegiwaniu się przed tv. a co mi tam – zwale wszystko na chorobowe osłabienie ;p
jakim cudem już 22.00?! fuck. jutro już piątek… przydałoby się przejrzeć co ostatnio braliśmy … miałem się systematycznie ukać. w końcu mam troche tego wolnego … ale jakoś nie udaje mi się na razie. brak silnej woli? może. hmmm, raczej na pewno.
leżąc w łóżku z gorączką miałem plany, aby zrobić coś konstruktywnego jak już ozdrowieje. no ale jak?! doba ma tylko 24 godziny, a przecież wieczorami muszę poogladać coś kul.
ze statystyki jakieś 20 podpunktów wzorów do nauczenia. do tego duże zadanie, a ja oglądam Pushing Daisies. ciekawe kim będę w przyszłości.. znowu jakaś chwilowa nostalgia. szit. starzeje się.
skąd ja to znam? za 4 godziny mam zaliczenie semestru, a jeszcze nawet do notatek nie zajrzałam…
co nostalgii i przyszłości. coraz częściej mam wrażenie, że wyląduję w noclegowni dla bezdomnych, a w najlepszym wypadku na squacie (co akurat nie byłoby takie złe). a szczytem mojej kariery zawodowej będzie zamiatanie ulic.
Przez: Anka w kwiecień 4, 2008
o 8:39 am